Podziel się
Bookmark
A A A
  • Mapa imprez

    rozwiń
ikona: 
Kolor: 
#FA573C
ikona mapy: 

Animalium

Kategoria: , , , , , ,

Czego tam nie było? Owady wszelkich kształtów i rozmiarów, wszelkich dźwięków i wszelkiego stanu żywotności...! W każdym miejscu tej czarodziejsko zaaranżowanej przestrzeni można było spotkać się z robaczym rodem i poznać go od innej strony. Nad wszystkim czuwał duch Juliusza Rogera (nawet dwa, w tym jeden żeński). 

Ale zacznijmy od początku. Na spotkanie w Strefie Juliusza prowadziły nas owady wymalowane na chodniku - jeżeli ich nie zauważyliście, to znaczy, że dobrze wtopiły się w podłoże - robaki naprawdę zankomicie potrafią udawać, że wcale ich nie ma. Inną rzeczą, którą owady udają jest bycie bardzo groźnym - tę sztukę prezentował nam jeden z przywiezionych przez naukowców straszyków, wyginając górną parę odnóży do góry, aby wyglądały jak kleszcze albo rogi. Straszyka można było też przez chwilę potrzymać na dłoni, podobnie jak karaczana - te owady okazały się bardzo przyjazne, dlatego młodsi uczestnicy imprezy oblegli stoisko tłumnie. 

Wszędzie wokół odbywały się także warsztaty artystyczne - można było poznać cykl życia motyla przy pomocy pieczątek, którymi radośnie tatułowały się nie tylko dzieci, malowano kamienie, które zyskiwały biedronkowe kropki, można było stworzyć niepowtarzalnego owada przy pomocy makaronu albo pomalować figurkę. Hitem dla wielu pań okazały się torby na zakupy, które można było własnoręcznie ozdobić dzięki przygotowanym szablonom i farbom. Przez cały czas trwania wydarzenia trwało także kino plenerowe, gdzie dzieci i dorośli mogli - siedząc na leżakach - obejrzeć "Dawno temu w trawie".

Wszędzie zaglądał i z każdym porozmawiał prowadzący imprezę czarno-żółty trzmiel - nowe wcielenie Marcina Stacha z Instytutu Społecznego Silesia. Zobaczyliśmy także Żuczka, który z właściwym sobie humorem wyjśnił, że jego planem jest toczenie kuli. Wielkoformatowe rzeźby owadów, wykonane na metalowych stelażach z pianki budowlanej i masy plastycznej również przyciągały dużych i małych. Aby zapamiętać ten dzień na dłużej można było zrobić sobie zdjęcie w fotobudce - którą to okazję z wielką przyjemnością wykorzystywano.

Im ciemniej się robiło, tym większe wrażenie robiła bryła szpitala, którą wspaniale oświetlono i przydymiono, nadając jej zupełnie nowego charakteru. Iluminacje dotyczyły także rzeźb oraz instalacji na drzewach - owadzich kokonów, rozświetlonych od wewnątrz. I kiedy już zaczęło zmierzchać rozbrzmiała owadzia muzyka. Tomasz Manderla i Maya oczarowali nas opowieścią z krainy owadów. Animalium było teatrem głosu, szeptów, dźwięków na pograniczu snu i jawy, opowieścią wysnutą z pajęczej nitki i brzęczenia skrzydełek muchy - artyści znakomicie wpisali się w konwencję imprezy, a osnuty parą, rozświetlony w zapadającym zmierzchu Juliusz ożył w szumie malutkich skrzydełek. Mamy nadzieję, że podobało się wam tak samo, jak nam - a tymczasem zapraszamy na Dzień Herbu, który już jutro. Widzimy się na rynku i na kampusie!

Tagi:

Dodane

Komentarze Zarejestruj się lub Zaloguj się, aby dodać komentarz 

Strony