Podziel się
Bookmark
A A A
  • Mapa imprez

    rozwiń

Spotkanie autorskie z Magdaleną Grzebałkowską

Kategoria: Literatura

25 października gościem Biblioteki w Rybniku była Magdalena Grzebałkowska, autorka książek: „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”, „Beksińscy. Portret podwójny”, oraz

„Komeda. Osobiste życie jazzu”.

Autorka zachęcona przez moderatora, Adama Szaję zaczęła od przytoczenia okoliczności  śmierci Krzysztofa Komedy, bohatera jej ostatniej książki. 

Jak sama przyznała, biografie lubi pisać o osobach, które może „dotknąć”, o kimś kogo pamiętają inni, bo to ludzie dostarczają faktów. „Jestem reporterką, wyciągam informacje i je przetwarzam”. Chciałaby napisać biografię Konopnickiej, ale nie ma nikogo z żyjących, kto by ją pamiętał. 

Jadąc do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu materiału do ostatniej książki myślała, że czeka na nią mnóstwo materiału, ale „Christophera Komedy” nikt nie pamięta. „Nie otwierano mi, chociaż byliśmy tam 3 razy”. Dziś w domu Komedy mieszka były futbolista i prezenter sportowy, a żaden z sąsiadów nie pamięta artysty. 

Na pytanie moderatora, „czy dla ciebie Komeda mógł być symbolem american dream?” odpowiedziała, że Komeda „Robił karierę, pojechał na zaproszenie Paramount na skomponowanie muzyki do dwóch filmów, on by tam został i tworzył. W tym samym czasie zaczynał Enio Moricone.” Dalej reporterka popuściła wodze fantazji: „Gdyby nie spadł ze skarpy, być może zginąłby w domu Polańskiego? 

Magdalena Grzebałkowska długo mówiła o pracy biografa: „Kiedy biograf mówi, że tylko on zna prawdę o jakimś człowieku, to to jest pycha. Nie jesteśmy właścicielami tematu, opisuje człowieka tak, jak ja go zobaczyłam.” Przyznała, że rozmawia przynajmniej z setką osób na temat swojego bohatera, z czego układa się jej pewien obraz. Na przykład Tomek Beksiński, jeden z bohaterów jej przedostatniej książki to postać trudna i krystalizowana: „rozbił mi się na dwie postacie – wrażliwca oraz potwora”. „Reporter – mówi dalej autorka – to medium między tematem, a czytelnikiem. Jestem od tego, by jak najlepiej opowiedzieć jakąś historię.”

Z kolei na pytanie o to, co gdyby temat „nie poszedł”? Autorka odpowiedziała z całą pewnością, że „czasami trzeba odpuścić, nie >>przeinwestowywać<< tematu”. Ale jak sama przyznała „to byłoby straszne, te dwa lata rozmów z setką ludzi! (…) Praca biografa nigdy się nie kończy, zawsze można coś dodać – skonkludowała Grzebałkowska. 

Dość długo opowiadała o kulisach postania swojej pierwszej biografii o księdzu Twardowskim i relacjach ze spadkobierczynią spuścizny księdza. 

Naturalnie nie zabrakło pytań o film „Ostatnia rodzina”, który reklamowano jako „oparty o losy” rodziny Beksińskich. 

Na koniec padały pytania ze strony publiczności. Między innymi pytano o plany wydawnicze, selekcję materiału a także o mistrzów, który inspirują bohaterkę wieczoru do dalszej pracy?  

Magdalena Grzebałkowska przyznała, iż nie ma tematu na kolejną książkę, do maja przyszłego roku planuje urlop, jednakże marzy jej się biografia Wandy Wasilewskiej, a być może jakiś reportaż. 

W selekcji materiału pomaga „wewnętrzny posterunkowy”: „Każdy granice stawia sobie sam. Ale staram się dobierać bohatera, którego nie znam osobiście. Jestem z dystansu. Ale autor czasem musi być adwokatem swojego bohatera, pisać prawdę, ale nie pozbawić go godności.”

Na pytanie o mistrzów, jednym tchem autorka wymieniła Magdalenę Szejnert, Ryszarda Kapuścińskiego, Hannę Kral oraz Cezarego Łazarkiewicza. 

Zwieńczeniem każdego spotkania autorskiego jest podpisywanie książek, oraz możliwość rozmowy zakulisowej z autorem. Tak było i tym razem – pani Grzebałkowska chętnie podpisywała egzemplarze swoich książek zakupionych podczas spotkania oraz tych, przyniesionych z domowych biblioteczek. 

Tagi: rybnickie dni literatury, Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna

Dodane

Galeria

Mapa - rozwiń

Komentarze Zarejestruj się lub Zaloguj się, aby dodać komentarz