Podziel się
Bookmark
A A A
  • Mapa imprez

    rozwiń

Czułość systemu operacyjnego

Kategoria: Teatr

Miłość, ludzie, roboty... jak to się może potoczyć...?

Boom zaczął się od "Matrixa", była pełna lęków "Ex machina", którą poprzedzała boleśnie piękna "Ona" i niezwykle czuła seria anime "Chobits". Teraz w kinach następna część "Łowcy androidów", a w Domu Kultury Boguszowice pełen poszukiwania miłości spektakl "Humanka".

Jak dowodzi powyższa (z pewnością niepełna) wyliczanka, temat "sztuczna inteligencja i jak z nią żyć" stanowi jedno ze szczególnie aktualnych wyzwań intelektualnych, podejmowanych współcześnie przez sztuki wizualne (należałoby dodać do listy co najmniej jeszcze prace Hansa Rudolfa Gigera, czy niezwykle interesujące grafiki Jakuba Różalskiego). Nie, żeby do puszczenia człowiekopodobnych maszyn między ludzi było jakoś szczególnie blisko - hipotetyczne rozważania tego typu mają chyba inną funkcję: analizują, czym w ogóle jest człowiek. 

Kiedyś (przed Darwinem) opoką człowieczeństwa było oddzielenie od zwierząt. Ten podział jednak zachwiał się mocno i dziś nie sposób budować solidnych, poważnych i ogólnie akceptowalnych przekonań na tej opozycji. A oprócz nas i zwierząt świat żyjących zamieszkują jeszcze bogowie i - dzięki nam, od niedawna - roboty. Konstytuowanie się wobec bogów jest o tyle niełatwe, że ich istnienie jest kwestionowane nawet dłużej niż podział oddzielający zwierzęta od ludzi. Pozostają więc roboty, wobec których mamy te same wątpliwości, co wobec zwierząt: czy umieją kochać?; jakie ograniczenia rodzi instynkt/oprogramowanie?; czy są "dobre", czy "złe"?

Z tymi właśnie pytaniami borykają się także ludzccy bohaterowie "Humanki". Co ciekawe, same roboty nie mają z tym żadnych problemów - one wiedzą. Oprogramowanie, czy instynkt - po książce "Duchowe życie zwierząt" Petera Wohllebena trudno upierać się przy przekonaniu, że ludzkie emocje i procesy decyzyjne powstają inaczej i są bardziej "wolne". Szi (główna bohaterka android) kocha naprawdę. Jej wstępna motywacja jest może i zaprogramowana, ale w rozwoju relacji Szi podejmuje decyzje w pełni autonomiczne, myśli, analizuje i wybiera to, co dla niej - lub z jej punktu widzenia - dobre. 

Nieumiejętność odwzajemnienia uczucia Szi nie jest właściwa wszystkim ludziom, a nawet nie jest właściwa wszystkim postaciom spektaklu: Markus jest z androidką szczęśliwy, podbnie ojciec głównego bohatera, pomimo wstępnych wątpliwości. Problem mają z nią tylko Em i jego matka.
Pozostałe postaci przedstawienia są zdolne pokochać androida, akceptując jego ograniczenia i przewagi, afirmując różnicę pomiędzy nimi. Wykonanie tego intelektualno-emocjonalnego skoku w nieznane to podstawa głębokiego związku uczuciowego (miłości) - także w przypadku relacji pomiędzy dwojgiem ludzi. Em nie potrafi się wiązać, ufać, budować relacji - przykładem jego kłótnia z Dżo, ludzką kobietą, prawdopodobnie jego partnerką, na samym początku. Nic więc dziwnego, że ma kłopot z Szi, skoro największy problem ma po prostu ze sobą (a może i z matką?).

Wiele "Humanka" czerpie z dotychczasowych opowieści o sztucznej inteligencji... podchwytuje drobne wątki, jak relacja kelnerki o persoconie - tfu! o humanie! - w którym pracowni(cz)k(a) ciastkarni się zakochał(a), a robot z powodów technicznych przestał funkcjonować poprawnie, więc pomimo obdarzenia czułością i przywiązaniem przez właściciela, jego egzystencja się zakończyła. Albo imię głównej bohaterki, zawieszone gdzieś pomiędzy angielskim słowem "ona" (she) a imieniem androidki z "Chobits" - Chi. Swoją drogą "Shi-mi" (czyt. szi-mi, po tybetańsku "kot") to imię robotycznej kociej bohaterki pojawiającej się w cyklu "Długiej ziemi" Stephena Baxtera i Terry'ego Pratchetta, zaś Em stał się właścicielem humanki Szi, wcześniej posiadając już Mi, personalną asystentkę obecną we wszystkich urządzeniach technologicznych w domu (taki system operacyjny, który sprząta, gotuje, doradza, zarządza finansami, robi zakupy... w sumie to taki OS Żona, znany dziś wielu...). Wychwytywane przykłady odniesień pewnie można by jeszcze długo mnożyć, a są one dowodem na to, że scenarzystka i reżyserka wiedzą, o czym mówią, są zorientowane w narracjach dotyczących androidów i dołączając do nich swój głos, czynią to ze świadomością, że nie jest to pierwszy głos w próżni.

Zachwyciła mnie w tej opowieści jej wielowątkowość, rozrzucone z gracją tropy, spośród obfitości których widz wybiera wedle własnej kondycji. Znakomicie otwarte zakończenie, a właściwie zawieszenie spektaklu, po którym można zupełnie dowolnie snuć ciąg dalszy w głowie, bo nic nie zostało zamknięte, opowieści nie dobiegły końca, jednocześnie będąc pełnymi w jakiś niepojęty sposób. Obrazek rodzajowy, można powiedzieć. Scenka z życia, w której intymność pozowolono nam zajrzeć, a której kolejne konfiguracje pozostają w naszej fantazji. Pięknie poprowadzona narracja, niezłe aktorstwo, dobra scenografia i elementy nowych mediów, których umiejętne użycie nie przytłoczyło spektaklu. Z przyjemnością obejrzałabym jeszcze raz, a pewnie i więcej, żeby móc cieszyć się wydobywaniem poszczególnych elementów opowieści z własnej głowy...

Tagi:

Dodane

Mapa - rozwiń

Komentarze Zarejestruj się lub Zaloguj się, aby dodać komentarz