Wyłącz wersję tekstową

Po premierze PIRACKIEJ PRZYGODY w DK Boguszowice

13 i 14 października o g. 16.00 w Domu Kultury w Boguszowicach dzieciaki miały niezłą frajdę, bo na scenie kameralnej spotkały prześmiesznych piratów teatru lakowego Marka Żyły z Rybnika.
Spektakl premierowy.
I jak to bywa we wszystkich pirackich opowieściach, nie może zabraknąć wyspy skarbów, do której żeby dotrzeć, trzeba przeżyć mnóstwo przygód. Tak było i tym razem.
 
Aktor, scenarzysta i reżyser w jednym Marek Żyła, wcielił się w kapitana Bokobrodego i na zabawnym, niebieskim statku chrapliwym głosem dyrygował swoją rodzinką: synem, dziadkiem, babcią i kuzynem, którzy byli jego załogą. Temat morskich potworów, wymyślanie ich i nazywanie, który z nich największy?, a następnie co piraci robią w czasie ciszy morskiej?, znakomicie wciągnęły dzieci w interakcje i dialog z aktorem. A scenki takie jak: pirat w bocianim gnieździe na maszcie, podglądający bocianie jaja, szukanie kozy na pokładzie, strzelanie z armat, śpiewanie szant, jedzenie, picie, zabawy, stały się zapowiedzią do dalszych przygód. Bo oto do ich okrętu podpłynął obcy pirat, przebrany za chińskiego handlarza i ukradł im mapę prowadzącą do wyspy skarbów. Poczęto ścigać złodzieja. Do pojedynku o mapę dochodzi w tawernie, między kapitanem Bokobrodym a piratem-handlarzem. Zamieszany był w to również pirat Św. Mikołaja.
To jedna z najbardziej porywających wyobraźnię dzieci scen, gdyż pojedynek ten odbył się nie na tradycyjne szable, tylko na jak najbardziej wymyślne, dziwne słowa, na pograniczu epitetu, często szorstkie, ale naturalne w języku dziecka. Cała najmłodsza widownia brała w tym pojedynku udział. W końcu mapa została odzyskana.
 
Napięcie przedstawienia podsycała łódź patrolowa żandarmerii, poszukująca piratów.
 
Piracka rodzinka po różnych wykrętach i sztuczkach w końcu dotarła do swojej wyspy skarbów nazywaną Isladenkoko. Była bardzo mała, jak wyspa kury. A długo poszukiwanym skarbem okazały się znalezione w jaskini płatki śniadaniowe, co spowodowało na widowni wybuch śmiechu. I tak oto zakończyły się przygody.
 
Dla mnie najdowcipniejszy z potworów to Kraken, cały różowy, o wielu kończynach, ale lubił jazz.
Dzieci i dorośli obdarzyli aktora gromkimi, szczerymi brawami.
Zapraszamy na kolejne spektakle do Domu Kultury w Rybniku Boguszowicach:
https://www.facebook.com/events/713077799048152/
 
Marian Lech Bednarek
Tagi: